M-346

Na czym polega Acceptance Inspection, czyli kontrola techniczna dostarczonych do Dęblina pierwszych dwóch maszyn M-346 Bielik widzom Polsat News wyjaśniał gen. dyw. pil. Leszek Cwojdziński. Lotnik odpowiedział też na pytanie, na ile poważnym problemem jest ewentualny brak symulacji jednego z typów uzbrojenia.

Gen. dyw. pil. Leszek Cwojdziński :: foto: Polsat News
 

Według nieoficjalnych informacji podanych wcześniej przez PAP i portal Defence24.pl, dwie maszyny, które dotarły w połowie listopada do Dęblina, nie w pełni odpowiadają watunkom zamówienia: ich systemy nie zapewniają wszystkich wymaganych przez stronę polską symulacji uzbrojenia. Defence24.pl pisał, że dotyczy to symulacji pocisków powietrze-powietrze AIM-9X.

Polsat News o opinię w tej sprawie poprosił generała dywizji pilota Leszka Cwojdzińskiego, do stycznia 2016 r. dyrektora Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON. Na pytanie czy obecna sytuacja stanowi problem z polsko-włoskim kontraktem generał stwierdził, że o ewentualnych problemach będzie można mówić dopiero gdy zakończy się kontrola techniczna. – Zawsze w tego typu przypadkach standardową procedurą jest wykonanie procesu Acceptance Inspection. To jest wykonanie sprawdzenia wszystkich wymogów, które zostały zawarte w przetargowych dokumentach: sprawdzenia systemów, sprawdzenia agregatów, a także software'u, bo programy są bardzo ważną częścią tego systemu – mówił pilot. Jak dodał, w przypadku zakupionych przez Polskę samolotów myśliwskich F-16 właśnie z powodu Acceptance Inspection dopiero po dwóch miesiącach od przylotu do kraju maszyny wykonały pierwsze loty.

Na prośbę prowadzącego rozmowę generał wyjaśnił też rolę, jaką w M-346 spełniają systemy symulacji uzbrojenia. Jak podkreślił, ta M-346 Bielik jest samolotem szkolnym, który nie przenosi rzeczywistego uzbrojenia, ale daje pilotowi możliwość jego wirtualnego użycia. – Pilot de facto wykonuje wszystkie czynności, ma odwzorowanie na systemie celownika przeziernego HUD wszystkich warunków odpalenia w trakcie na przykład walki powietrznej, czy w trakcie bombardowania, albo odpalania kierowanych pocisków do celów na ziemi. Czyli pilot uczy się strzelać, uczy się atakować cele, zarazem nie atakując tych celów w rzeczywistości. Jest to ekonomicznie uzasadnione, ponieważ generuje to o wiele mniejsze koszty szkolenia – tłumaczył gen. Cwojdzński.

Jak podkreślił, niemal 10 lat temu osobiście wykonał lot na M-346 i uważa, że zarówno wówczas, jak i teraz jest jeden z najlepszych samolotów szkolnych na świecie. – Wrażenie jest fantastyczne. Chciałbym polatać jeszcze tym samolotem. To samolot, który wspaniale zachowuje się na każdych reżimach lotu i wspaniale przystosowany jest do pracy instruktora – zakończył gen. Cwojdziński.

Rozmowę w programie „To Jest Dzień” prowadził red. Maciej Stroiński, Polsat News 24 listopada 2016 r.